O autorze
Kocham muzykę (jazz,soul, funky, blues,rock, pop).
Kocham radio (od wielu lat pracuję w Radiu Łódź).
Teraz też kocham blogować (zapraszam także na Ether Jazzu).

Maciej Kądziela pojechał w świat, by wrócić i nagrać "The Taste Of The World".

Słucham jazzu, przez lata wydawanego w serii "Polish Jazz", i wiem, że najnowszy album Macieja Kądzieli "The Taste Of The World" mógłby, a może nawet powinien stanowić kolejną jej pozycję. Nie będę poszukiwał odpowiedzi na pytanie, czym jest współczesny polski jazz, aby uzasadnić mój pogląd w tej sprawie. Nie widzę takiej potrzeby. Jestem pewny, że prawdziwy miłośnik muzyki improwizowanej bez trudu odnajdzie na tej płycie wpływy polskiej szkoły jazzowej. Najbardziej interesujące są inspiracje, które dotykają naszego młodego saksofonistę, powodując, że zaczynamy coraz bardziej doceniać jego wkład w rozwój muzyki jazzowej w naszym kraju.

Tak, wspomniane inspiracje, którym ulega Maciej Kądziela, pochodzą rzeczywiście z całego świata (odczuwam wpływy nie tylko muzyki amerykańskiej czy skandynawskiej, choć tych jest rzeczywiście najwięcej). Może łatwiej jest mu podążać w tak wielu kierunkach, gdyż został nauczony tego rodzaju otwartości na duńskiej uczelni Syddansk Musikkonservatorium and Dramatic Art.





Nie zamierzam w ten sposób powiedzieć, że polskie szkoły muzyczne ograniczają młodych twórców. Zwracam jedynie uwagę na perspektywę poszukiwań, jakże różną ze względu na miejsce, w którym przyszło komuś dojrzewać, wręcz uformować.

Przecież inaczej szuka się czegoś, co mogłoby oddawać istotę polskości, która bezsprzecznie stanowi swoistego rodzaju wyróżnik pośród muzyki z całego świata, a zupełnie inaczej tęskni i powraca wyobraźnią do tego, co pozostaje w człowieku głęboko od dzieciństwa. Na dodatek w tym drugim przypadku pochłania go zupełnie inna muzyka, otaczająca coraz ściślej, aż wreszcie - jak mi się zdaje - przychodzi do niego ochota, aby spojrzeć, co w dalszym ciągu przetrwało za wyznaczonym kręgiem, gdzieś tam, za pozostawionym dawno temu horyzontem (posłuchajcie na przykład "Ugly Ballad").



Może Maciej Kądziela zaprzeczy, ale właśnie takie odczucia towarzyszą mi po wysłuchaniu jego najnowszej płyty. Mam wrażenie, że podróżujemy z nim po świecie, odnajdując w kolejnych utworach elementy, czasami wręcz skrawki pochodzące z mniej czy bardziej znanych nam kultur, lecz wciąż ze świadomością danego nam czasu, po którym z radością powracamy do początku naszej wędrówki.

Po zakończeniu podróży możemy ją opisać, albo zawrzeć chociażby w kilkunastu kompozycjach, jak to uczynił Maciej Kądziela, miejmy jednak świadomość, że to nasze opisywanie - granie - będzie jak najbardziej polskie. I tak się dzieje na tej płycie (posłuchajcie na przykład "Do Not Try It At Home Buddy!").



Nie zgodzę się, że autor tej płyty jest eksperymentatorem (taką opinię przeczytałem po wydaniu jego debiutanckiej płyty "The Opening", wydanej w 2013 roku). Moim zdaniem czerpie pełnymi garściami z jazzowej tradycji, niczym nie ograniczając się w swoich poszukiwaniach i rozwiązaniach aranżacyjnych. A zatem to nie kwestia eksperymentowania, ale korzystania z doświadczeń największych postaci światowego i polskiego jazzu.

I jeszcze niesamowity klimat tej płyty, albo przynajmniej niektórych utworów (posłuchajcie na przykład "My Beautiful Song", albo "Sadness And Nostalgia"). Ktoś powie, że niebagatelny wpływ na muzykę nagraną na płycie "The Taste Of The World" miał udział Grzecha Piotrowskiego. Niezaprzeczalnie to prawda, jednak wszystko skomponował Maciej Kądziela - proszę o tym pamiętać.



Takie samo znaczenie mają dźwięki, którymi wzbogacili poszczególne utwory pozostali muzycy: Artur Tuźnik - piano, Johannes Vaht - uprightbass, Olle Dernevik - dr.

Powiem szczerze, nie intersuje mnie, czy Maciej Kądziela powrócił na stałe do Polski, czy sprowadził go tutaj chwilowy sentyment. Bez względu, gdzie przyjdzie mu tworzyć, jestem przekonany, że będzie się wyróżniał. Oby tylko jak najdłużej się rozwijał - czego mu życzę!



Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...