Panie i Panowie, posłuchajcie Warsa i Kapera w nowej wersji. Gra Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Trio i Mr.Krime!

Wszystko zaczyna się powoli, sugerując, że przecież mamy mnóstwo czasu na zachwycanie się muzyką, którą powinniśmy doskonale pamiętać. Tak, nawet jeśli nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie nazwiska kompozytora, mamy przeświadczenie, że chyba już wielokrotnie oglądaliśmy film, z którego pochodzi słuchana muzyka. Jednak z biegiem czasu nowa płyta Pawła Kaczmarczyka przestaje być swoistego rodzaju ścieżką dźwiękową z amerykańskiej produkcji, a zaczyna żyć własnym życiem.

Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Trio, feat . Mr.Krime - Wars & Kaper DeconstructiON.





Nie zdradzę żadnej tajemnicy, opowiadając, jak to Paweł Kaczmarczyk wielokrotnie wspominał o tej płycie, a w jego oczach widziałem nieustającą fascynację postaciami Henryka Warsa i Bronisława Kapera. Jestem przekonany, że nie podgrzewał jedynie atmosfery oczekiwania, choć bezwiednie sprawił, że faktycznie rosło we mnie zainteresowanie jego nowym albumem.

Henryka Warsa zapewne wielu kojarzy z takich przebojów, jak "Miłość ci wszystko wybaczy", czy "Umówiłem się z nią na dziewiątą". Od czasu do czasu pojawiają się nowe wersje tych piosenek, więc jego nazwisko nie zostało całkowicie zapomniane.

Z kolei Bronisław Kaper zasługuje moim zdaniem, abyśmy go wreszcie poznali i docenili. Niezaprzeczalnie, począwszy od lat 30. aż po lata 60. XX wieku współtworzył muzyczny wizerunek hollywoodzkiego kina. Miles Davis oraz John Coltrane grali jego kompozycje, uznając za największe dzieła amerykańskiej muzyki. W takim razie może przyszła pora, żebyśmy upomnieli się o niego także w Polsce?



Paweł Kaczmarczyk nie jest pierwszym, który uświadamia nam wszystkim, że powinniśmy się szczycić Bronisławem Kaperem na równi z Amerykanami.

Płyta "Wars & Kaper DeconstructiON" zawiera w takim samym stopniu osobiste interpretacje przebojów "Along The Milky Way", "While My Lady Sleeps", "Ninon", czy "Oh Sleep My Love", co wcześniejsze wydawnictwa innych twórców. Jednak nie stanowi wyłącznie hołdu złożonego Kaperowi i Warsowi. Tym bardziej nie ma na celu jedynie odtworzenia bardzo ważnego fragmentu historii muzyki.



Najbardziej intrygujące wydaje się, że stanowi pomost pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością. My nie słuchamy płyty, a oglądamy film, jakby rzeczywiście został on odtworzony z nieznanej wcześniej, starej taśmy, do której zespół Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Trio i Mr.Krime postanowili dograć muzykę.

Przy okazji trzeba zwrócić uwagę na sposób realizacji tej płyty, mający ogromny wpływ na jej odbiór. Niezwykle barwne scratche, za które odpowiedzialny jest człowiek ukrywający się pod pseudonimem Mr.Krime, a także fragmenty słowno-dźwiękowe użyte w poszczególnych utworach, nie tylko oddają klimat tamtych czasów, ale doskonale harmonizują z dźwiękami trzech instrumentów. Stąd efekt spójności wszystkich elementów, przy zachowaniu wyraźnie istniejącej granicy między dwoma światami - filmu i muzyki, granej tu i teraz.

To dzięki temu zaczynamy coraz wyraźniej zwracać uwagę na improwizacje, zaskakujące harmonie, piękne brzmienie kontrabasu, a także niesamowicie kreatywną pracę perkusisty. I stwierdzamy, że ewidentnie mają oparcie we współczesności.

Na płycie grają: Paweł Kaczmarczyk - fortepian, Maciej Adamczak - kontrabas, Dawid Fortuna - perkusja.



Rozpoznajemy znane melodie, ale nie czujemy się przeniesieni w czasie. Coraz bardziej doceniamy ponadczasowość tych przebojów - jakbyśmy podczas słuchania ani na moment nie zatracali zdolności analizy, jednocześnie odbieramy je niezwykle emocjonalnie, wręcz pozbawieni jakiegokolwiek dystansu.

Najpierw bowiem Paweł Kaczmarczyk ze swoim zespołem ułatwiają nam dotarcie do własnych emocji, po czym pozwalają samemu się odnieść do twórczości mistrzów, z których czerpią pełnymi garściami. Jak to robią? Nie zamykają swojej wizji, choć muzyka na tej płycie wydaje się osadzona w ściśle określonych ramach. Ba, powiem więcej, nie interesuje ich nasze bierne słuchanie, więc robią wszystko, byśmy poczuli się uczestnikami przedstawianych wydarzeń.



Wracając do improwizacji, moim zdaniem dobrze się stało, że Paweł Kaczmarczyk poczuł potrzebę zagrania Warsa i Kapera. Myślę, że zamknięty w klimacie swojej muzyki potrzebował odnaleźć nowy punkt wyjścia dla kolejnych autorskich propozycji. W takim razie doświadczenie z nagrywania tej płyty może mu się przydać. Niezaprzeczalnie jest bowiem artystą potrafiącym opowiadać o wszystkim. Wystarczy podać mu odpowiedni temat i...

... zaczyna naprawdę niesamowicie improwizować.

Nie rozpisując się o udziale pozostałych muzyków, mających bezsprzecznie niebagatelny wpływ na kształt płyty "Wars & Kaper DeconstructiON", muszę przyznać, że czasami słyszę tutaj nawet jakiegoś innego Pawła Kaczmarczyka, na którego przyznam, że miałem nadzieję od dłuższego czasu. Tak samo, jak na współczesną wersję Warsa i Kapera, których zawsze polecam.



Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...