O autorze
Kocham muzykę (jazz,soul, funky, blues,rock, pop).
Kocham radio (od wielu lat pracuję w Radiu Łódź).
Teraz też kocham blogować (zapraszam także na Ether Jazzu).

Nika Lubowicz przenosi "wyższą sztukę" na inne poziomy?

Kiedy słucham debiutanckiej płyty Niki Lubowicz "Nika's Dream", pojawia się we mnie myśl, czy przez przypadek nie jest tak, że dzięki swojej ponadprzeciętnej wrażliwości, wyobraźni i zdolności muzycznej przenosi ona "wyższą sztukę" na inne poziomy. Wiem, już się narażam wszystkim, a może nawet samej Nice Lubowicz, ale spójrzmy na sprawę poważnie...



Zapewne dla jednych kontrowersyjne będzie pojęcie "wyższej sztuki". Innych zastanowi, jak to możliwe, by tak młoda atystka już na początku swojej drogi twórczej mogła dokonać czegoś o takim wielkim znaczeniu.





Pierwszych pozostawię w ich rozważaniach, aby skupić się tylko i wyłacznie na tym naprawdę znakomitym debiucie. Z drugimi nie zamierzam tutaj polemizować, chciałbym jedynie przypomnieć, że przecież mieliśmy do czynienia z takimi sytuacjami.

Zdaję sobie sprawę, jak wiele prawdy kryje się w zdaniu o "komercyjnej papce", albo schlebianiu jedynie gustom. Tym bardziej się zastanawiam, czy nie przyszły wreszcie czasy, dające nowe możliwości wypromowania znakomicie napisanej i zaśpiewanej piosenki, w której osobowość artysty ma rzeczywiście zasadnicze znaczenie. Jestem przekonany, że właśnie wspomniana osobowość umożliwia artyście osiągnięcie prawdziwego sukcesu.

Ktoś powie, i co z tego, że Nika Lubowicz posiada osobowość, skoro nie jest showmanką. Spyta, jakie ma znaczenie, że piosenki z jej płyty zachwycają drobiazgowo dopracowanymi aranżacjami, uzasadniając, że nikt nie zwraca uwagi choćby na piękno melodii, nie mówiąc o innych detalach, w dobie wszechobecnego, mocnego rytmu. W końcu podda pod wątpliwość, czy ma znaczenie genialna tehnika śpiewania, gdy liczy się strój i język wypowiedzi, czyli swoistego rodzaju odmienność sceniczna.

Ech, proszę mi nie mówić, że mamy do czynienia tylko i wyłacznie z odbiorcą, który nie widzi fałszu, bezkrytycznie przyjmuje, co mu podadzą na tacy.

Patrzę na młode pokolenia zupełnie inaczej, widząc w nich potrzebę znalezienia w Kimś, kogo słuchają, chociażby cząstki ich prawdy. I dla nich śpiewa Nika Lubowicz!



Płyta "Nika's Dream" to zestaw autorskich piosenek, standardów, kompozycji Dawida Lubowicza, a także Krzysztofa Lenczowskiego.

Fantastyczne partie solowe tych dwóch muzyków z zespołu Atom String Quartet podnoszą jeszcze bardziej wartość opisywanego albumu. Drobiazgowo przemyślana improwizacja, w której wykorzystują elementy muzyki klasycznej, a także wielokrotnie czerpią z motywów ludowych, ewidentnie w tym przypadku została podporządkowana formie piosenek Niki Lubowicz.

Przyznaję, że przez moment zacząłem się zastanawiać, czy nie mam do czynienia z sytuacją wręcz odwrotną, w której kształt poszczególnych utworów wynika z niebanalności rozwiązań aranżacyjnych, ale szybko uznałem, że podstawą musiała być naturalność i autentyczność wypowiedzi autorki "Nika's Dream", bo przecież mogliby ją zatracić, gdyby narzucili swoją koncepcję.

I by oddać całkowicie prawdę, w tych kompozycjach czuć kobiecą rękę - proszę mi wierzyć, albo samemy posłuchać.


Gościem specjalnym na płycie jest Andrzej Jagodziński, z którym Nika Lubowicz tworzy niezwykle oryginalną wersję "Softly As In A Morning Sunrise". Ten znakomity polski pianista ma szczególne znaczenie dla debiutującej wokalistki, o czym opowiada w wywiadzie:



Poza użyciem tesktów dziewiętnastowiecznego angielskiego poety Fredericka Tennysona oraz Dee Dee Bridgewater, skorzystała z umiejętności polsko-japońskiej wokalistki Marielle Boguckiej, a także aktora i reżysera Jakuba Szydłowskego.

Tak, niesamowita szczerość wypowiedzi Niki Lubowicz wręcz obezwładnia przy pierwszym przesłuchaniu. Choć mamy do czynienia z muzyką pełną genialnych dźwięków, w pierwszej chwili nie one przykuwają uwagę, a dbałość o pełną, autentyczną wypowiedź.

Dopiero potem dociera do człowieka, z jak wielu inspiracji składają się piosenki na tej płycie. Jest w nich zarówno wiele polskości, jak również wpływy amerykańskiego czy skandynawskiego jazzu. Można w nich odnaleźć elementy charakteryzujące muzykę klasyczną, jak również produkcje popowe.

Dzięki takiemu zabiegowi udało się Nice Lubowicz stworzyć muzykę wykraczającą poza jakiekolwiek ramy, co oznacza, że mającą prawdziwy potencjał komercyjny.

Jednocześnie z niezwykłą lekkością oddaje osobliwy urok swoich przepięknych melodii, przekonując, że dysponuje naprawdę znakomitą technikę wokalną.



A propos tego piękna, mam nieodparte wyobrażenie, jakby wszystko stawało się piękniejsze, kiedy zaczyna śpiewać. Mogę się zgodzić, że obraz tego piękna może się zmieniać pod wpływem aury panującej za oknem, lecz piękno w dalszym ciągu pozostaje pięknem.

Tak czy inaczej, jestem przekonany, że jednych płyta Niki Lubowicz na nowo uwrażliwi, a drugich utwierdzi w przekonaniu, jak wiele jest jeszcze tego piękna do odkrycia.

Oczywiście tak się stanie, jeśli dotrze ze swoją piosenką do wspomnianego "szerszego grona słuchaczy". Oby...

Aha, ostrzegam, "Nika's Dream" niesamowicie wciąga, jak wszystko, co zwyczajnie niekłamane.



Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...